Fizjoterapeuta w COVID’owym zwierciadle – niczym wykidajło w cieniu świateł

Fizjoterapeuta w COVID’owym zwierciadle – niczym wykidajło w cieniu świateł

Pandemia wirusa COVID19 w 2020 roku dla całego Świata stała się oczywistością i sprawiła, że wszyscy ludzie niemal oniemieli. Okazało się, że współczesna medycyna niejako musiała się cofnąć o wiele lat wstecz. I nie chodzi tutaj o cofnięcie się w rozwoju, jednak medycy poczuli się niczym słynna dr Queen – musieli zacząć poznawać nowego wroga. Mimo, że przypuszczalne mechanizmy wnikania do organizmu pacjenta wspomnianego wirusa są znane i nawet rozumiane, to nadal nie wiemy jakie skutki długofalowe będzie wywierał wirus na organizm zakażonego pacjenta.

Zawrzało

Pomijając aspekty ekonomiczne, zarobkowe, gdyż nie o tym chciałem napisać ten artykuł pandemia wymusiła na całym systemie zdrowia interdyscyplinarne podejście.

W świecie Fizjoterapii niemal zawrzało. Nagle okazało się, że zawód fizjoterapeuty jest bezwzględnie konieczny w pomocy w walce z pandemią ale również w terapii pacjentów dotkniętych chorobą. Skutki i zmiany jakie wywołuje wirus są nie tyle dziwne, co bardziej dziwi ich spektrum i obszar. Wspomina się o aspekcie rehabilitacji oddechowej – jako wiodącej w pomocy choremu w powrocie do sprawności, jednak okazuje się, że jest w tym wszystkim drugie dno. Od nas – fizjoterapeutów – obecna sytuacja wymusiła konieczność powrotu do korzeni, czyli do tego, od czego większość z fizjoterapeutów odeszła. Okazuje się, że przedmioty takie jak fizjologia, patofizjologia, genetyka, interna nie tylko trzeba sobie w trymiga przypomnieć ale również i je zrozumieć i wykorzystać niezwłocznie w praktyce. Pomijając strefę tzw. empatii, intencji, intuicji (domeny nie tylko medycyny ale przede wszystkim osteopatii, chiropraktyki, psychosomatyki) to aby je wdrożyć musimy mieć porządną i stabilną bazę / fundament, aby nie latać na przysłowiowej miotle wtedy, gdy powinniśmy niczym murarz kielnią na kolejne warstwy cegieł nakładać cement i stale sprawdzać linką lub poziomicą poziom. Sam przyznam na samym początku musiałem wyhamować swoje ,,wydaje mi się” / ,,przeczuwam że jest / ,,doświadczenie mówi mi” – sam dla siebie musiałem stać się natrętnym profesorem wszech nauk, który ciągle zadawał mi pytanie.

A co na to fizjoterapia?

Fizjoterapeuta w COVID’owym zwierciadle stał się niczym tajniak /wykidajło w cieniu świateł. Tak – to nie przejęzyczenie ,,w cieniu świateł”. Wspomniany wykidajło musi poruszać się tak, aby zlać się z tłumem i jednocześnie w chaosie, gwarze i światłach laserów znaleźć cień aby nie zostać rozpoznany i musi działać chłodno. Jeżeli spojrzymy na to, co się dzieje: medialną nagonkę, politykę i włączymy w to wszystko pacjenta, który jest dotknięty chorobą (analogicznie to wspomniany gwar, chaos, światła, zamęt), to od specjalisty wymaga się tego chłodnego myślenia – więc musi on mieć punkt zaczepienia, swoistą dźwignię, przy pomocy której będzie działał przede wszystkim bezpiecznie dla pacjenta i siebie oraz będzie przy tym maksymalnie skuteczny i nie zatraci tym samym swojego człowieczeństwa.

Pacjentów postCOVID przybywa

W naszym Centrum OsteoMedical wciąż napływa rzesza pacjentów po przebytym COVID. Co więcej, bardzo dużo tych pacjentów to nasi znajomi, byli pacjenci, których my – fizjoterapeuci znamy. I co gorsza – nie poznajemy ich: mnogość dziwnych objawów, nietypowych dolegliwości, deficytów neurologicznych, problemy w aspekcie emocjonalnym – to tylko część objawów. Widzimy rwónież negatywne skutki ,,zasiedzenia”. Przeczulice, niedoczulice w pewnych obszarach ciała to również to z czym walczymy. Osobiście nie mam dnia, gdzie nie przyjmowałbym pacjentów po przebytej chorobie, stąd ten tekst – pewne przemyślenie.

Z całą pewnością i stanowczością mogę powiedzieć, że fizjoterapia jest konieczna u pacjentów postCovid. Nie tylko w ujęciu terapii oddechowej ale przede wszystkim neurologicznej i kardiologicznej.

Pojawia się tutaj szereg moich pytań:

  • Jednak czy fizjoterapeuta wie jak kwalifikować pacjenta do zabiegu?
  • Co dla fizjoterapeuty jest kryterium diagnostycznym i testem ,,wejścia” w terapię i jednocześnie dyskwalifikacją pacjenta z terapii
  • Czy przeciętny fizjoterapeuta potrafi wdrożyć zasady terapii kardiologicznej i naczyniowej w połączeniu z terapią oddechową?
  • Czy potrafimy zintegrować terapię neurologiczna, ortopedyczną, oddechową, kardiologiczno – naczyniową w jednej jednostce terapeutycznej?
  • Czy państwową służbę zdrowia STAĆ na wdrożenie procedur, gdzie eksperci wyraźnie mówią o tym, że potrzeba interdyscyplinarnego podejścia, i bardzo ważne są m.in pierwsze 2-30 dni po ustąpieniu COVID, zwłaszcza gdy terapia wymagała hospitalizacji?

Pytań jest wiele – odpowiedź można by rzec wydaje się prosta i ,,modna” – POLSKI FIZJOTERAPEUTA POSIADA SUPERMOCE I JEST DOSKONALE PRZYGOTOWANY DO ZAWODU.

Jako praktyk absolutnie się zgodzę, że polski fizjoterapeuta posiada szeroką wiedzę, jednak nie stawiajmy naszego zawodu jako tego nadrzędnego, ktróy potrafi działać cuda. Tak potrafimy – tam gdzie medycyna akademicka zawodzi w diagnostyce często prostych schorzeń (brakuje rzetelnego badania funkcjonalnego) potrafimy (fizjoterapeuci) wykluczyć oczywistości i wdrożyć terapię i często okazuje się, że wręcz ,,sumplementowany” Ketonal od paru lat nie dawał rady w bólu, a terapeuta po dwóch jednostkach terapeutycznych, celując w przyczynę naglę eliminuje ból – CUD?

Jednak w przypadku COVID mamy do czynienia z realnym wrogiem, kaskadą zmian biochemicznych, dosłownie burzą cytokin (oficjalny termin) – tutaj fizjoterapeuta musi POZNAĆ i ZROZUMIEĆ te mechanizmy i co więcej połączyć to w całość. Nagle okaże się, że bolesny bok w okolicy mięśnia czworobocznego lędźwi nie reaguje na techniki inhibicji, nie reaguje na techniki masażu i co więcej nie wykazuje cech nadmiernej aktywacji a pacjent chodzi zgięty i obolały. Okaże się również, że pacjent zmieni mechanikę chodu, postawę i sam masaż, techniki tkanek miękkich oraz terapia manualna nie pomoże – trzeba wdrożyć trening reedukacji chodu. A teraz pytanie – jak zakwalifikować pacjenta pod taki trening, ile ma wynosić ekwiwalent energetyczny MET i pod kątem czego ustawiać parametry wysiłku i jego progresji? A nagle może się okazać, że to wszystko o czym pisałęm w niniejszym akapicie jest dlatego, że pacjent ma zaburzenia na tle emocjonalnym, nakręcane burzą cytokin, hormonów i póki nie ruszy się tej sfery we współpracy z innymi specjalistami nie osiągniemy zakładanego efektu.

APEL

Drogie Koleżanki i Koledzy – fizjoterapeuci musimy rozszerzać wiedzę o dziedziny totalnie nam odległe w tym: wirusologia, histologia, immunologia etc. Kolokwialnie mówiąc – nie wszystko poprzez techniki powięziowe (w tym przypadku) osiągniemy i nie oznacza to, że mamy z tego rezygnować. Rozszerzmy wiedzę z interny czyli królowej medycyny. Walczmy z tym co spotyka wszystkich wokół ale stańmy się jak wspomniany tajniak (wykidajło) – poznajmy środowisko i wroga od samych podstaw. Przecież on (COVID) tak też zrobił i wniknął do naszego ciała wykorzystując do tego enzym ACE2 (najbardziej prawdopodobna droga zakażenia). Ja sam od początku pandemii praktycznie codziennie edukuję się w dziedzinie wirusologii, immunologii, interny, mechanizmów trandsukcji i innych ,,dziwnych” pojęć i biochemicznych reakcji po to aby lepiej zrozumieć, to co dzieje się w organizmie po zakażeniu COVID.

Drodzy Pacjenci – nie bójcie się korzystać z naszej pomocy. Nie jesteśmy Bogami ale wiemy już, że następstwa pandemii są i będą ogromne i dalekosiężne. Potrafimy ulżyć w bólu, dyskomforcie, potrafimy bezpiecznie prowadzić terapię, zabezpieczamy siebie i wszystkich wokół, staramy się kwalifikować pacjentów w oparciu o najnowszą wiedzę. I też przyznajemy się, że nie wszystko wiemy – cały Świat próbuje poznać i zrozumieć to, co się dzieje i jakie panują tutaj mechanizmy.

Jednoznacznie trzeba stwierdzić, że fizjoterapia jest dziedziną bezwzględnie zalecaną dla pacjentów po przejściu zakażenia COVID

Artykuł jest moim przemyśleniem i jednocześnie apelem. Podejmijmy ,,walkę” razem (jako specjaliści) będzie SKUTECZNIEJ oraz razem (specjaliści i pacjenci) – BĘDZIE PROŚCIEJ. Nie mam na celu umniejszania tego, co my terapeuci robimy (osteopatia, powięziówka, trening etc) – raczej to pewien apel dla nas wszystkich terapeutów i wskazanie dla pacjentów.Te dwa organy łączy tzw. sieć mózgowo-jelitowa, która dostarcza nam wielu informacji. W wielu pracach naukowych możemy się spotkać z określeniem drugiego mózgu, który nazywany jest Jelitowy Układ Nerwowy. Może on funkcjonować samodzielnie aczkolwiek nadal pozostaje w kontakcie z Centralnym Układem Nerwowym.

Piotr Kostrzębski

właściciel OsteoMedical, fizjoterapeuta, terapeuta manualny, międzynarodowy instruktor FDM/FDM NEURO, międzynarodowy instruktor International Collage of Biomechanics Australia

Dodaj komentarz